Przełomowy Poniedziałek

Więc nadszedł ten przełomowy poniedziałek, kiedy to zaczynam lepszą resztę swego życia.

Poniedziałek jest najlepszy do takich zmian, ponieważ zazwyczaj w środę rezygnuje z postanowień całkowicie, i w tedy mam czas aby do weekendu dojść do siebie. :-)

Teraz trochę poważnej twórczości. W lutym 2017 kończę 40 lat i postanowiłem pozostałe do tego momentu dni solidnie przepracować. Zamierzam wprowadzić w swoje życie nowe, lepsze nawyki, które rozpędzą mnie na kolejne lata.

Ale na początek standardowo zacznę od odchudzania……. Jakie to oryginalne, hehe :-)

Wszystko co do tej pory przeczytałem i przetestowałem w temacie diet i gubienia zbędnych kilogramów sprowadza się to następujących wniosków.

Diety są nieskuteczne ponieważ są zbyt radykalne i absorbujące.

W większości diet początkowy nacisk kładzie się na szybkie i spektakularne efekty, przez co zaleca się duże ograniczenia ilości spożywanych kalorii oraz rodzajów dozwolonych potraw. Takie podejście jest skuteczne w pierwszych tygodniach stosowania diety, i w założeniu ma utwierdzać stosującą dietę osobę w trwaniu jej stosowania. Ale ja mam słabą wolę i takie podejście kończy się u mnie zarzuceniem odchudzania, po tygodniu lub dwóch. Tym razem zastosuję metodę drobnych kroczków. Na początek odstawiam cukier (słodzenie herbaty i kawy oraz słodycze). Dodatkowo zastosuje wariant diety 8/16.

Ułożyłem sobie dzienną rutynę, aby nie myśleć o jedzeniu. Kolejny aspekt diet, który mnie do nich zniechęca to konieczność ciągłego myślenia co wolno jeść i w jakich ilościach. I te rozbudowane jadłospisy, które zmuszają do spędzania zbyt dużej ilości czasu w kuchni. Tak więc zamierzam przez 6 dni w tygodniu jeść miej więcej to samo. A w niedzielę laba: hulaj dusza, diety nie ma. :-)

Pierwsze primo

Witajcie. Mam na imię Tomek. Blog ten powstał w ramach żartu Prima Aprilis’owego, a dokładnie to wstałem rano w piątek i zapowiedziałem żonie, że od dzisiaj zmieniam swoje życie. Zaczynam od odchudzania…. 😉 Małżonka się uśmiała. Mało w niej wiary….

Może dlatego, że to próba numer: tysiąc pięćset sto dziewięćset.

I pewnie skończyłoby się na tym cienkim dowcipie, ale dzisiaj postanowiłem zrobić Jej na złość. Od poniedziałku…. 😉

W końcu jest weekend. W TV El Classico, więc piwko i chipsy muszą być.

A propos piwka to o tym na blogu też będzie co nieco. Jestem PIWOWAREM DOMOWYM…. brzmi dumnie…. no może nie dumnie ale robi wrażenie na znajomych. Każdy pił domowe: wino, bimber, kompot i wodę po ogórkach, ale piwo domowe to wciąż egzotyka. Zwłaszcza, że nikt nie wie jak się kapsluje butelki. 😉

No ale zacznijmy od odchudzania. Mam problem z wagą… popsuła się. Żona to potwierdza. :-)

20160401_073139

BMI mówi, że jestem otyły. Ma szczęście, że w sieci jesteśmy anonimowi.

No ale lustro prawdę ci powie:

20160401_073021_Burst02

BUUUUUUUUUUU. Jestem gruby. :-(

Idę po piwko. Na trzeźwo ta prawda jest nie do przyjęcia.20160402_210400

Imperialny Stout. 26 Plato. IBU 90. Alk 10% vol. Warzony na początku grudnia.

Na zdrowie!